Miesiąc na Monte Verita

Udałam się do sekty wegańskiej na Monte Verita
aby odwiedzić mojego przyjaciela Hermanna Hesse
O, jesteś. Jak minęła podróż? Zapytał
Kręciliśmy się po lesie zbierając listowie na posłanie
a potem zrywaliśmy na klęczkach jagody na kolację
było to wyczerpujące zajęcie
Hermann, bo byliśmy po imieniu, żalił mi się na trudne dzieciństwo w pietystycznej rodzinie
następnie opowiedział jak pływał łódką przez jezioro do sklepu
i potem z powrotem tajemną drogą aby uniknąć płacenia cła
mówił o nowym domu w Szwajcarii
o odwiedzinach Stefana Zweiga który przywalił z impetem głową w niski próg
i potem długo leżał bo nie mógł dojść do siebie
chyba miał wstrząśnienie mózgu, cud, że nic poważniejszego mu się nie stało
[bo nie mielibyśmy dzisiaj „Dziewczyny z poczty”]
przerwałam, gdyż zobaczyłam w koronie drzewa dziwną małpę
patrz Hermanie jaka dziwna małpa
Kiedyś była homo sapiens, wyjaśnił
ale nie schodzi prawie z drzewa
i dlatego zapomniała już jak to jest być człowiekiem
potem zjedliśmy jagody a on powiedział o gazecie dla jeńców wojennych, którą wydawał w czasie I wojny światowej
mówił długo o Peterze Camenzind, jego przepustce do wielkiej sławy
a ja wciąż czekałam na danie główne które nie nadchodziło
po jagodach nadal byłam głodna
miałam opory czy mu nie powiedzieć, że to wszystko wiem
co więcej wiem też co będzie dalej
że będzie uczęszczał na psychoanalizę do Junga
mieszkał w Montagnolii w Casa Camuzzi
i trzeciej żonie pisał karteczki z pretensjami
żeby nie rozmawiać z nią werbalnie, najlepiej się nie spotykać i sprawy załatwiać pocztą domową
ale jeszcze nie teraz jeszcze za wcześnie
patrzę jak niczego nie świadomy ścieli sobie łóżko z liści na podłodze
Emilu, mówię przypadkiem
Jaki znowu Emilu? nie rozumie jeszcze
bo nie wie że będzie Emilem Sinclair
że obudzi się w nim Demian a potem Siddhartha
nie mam odwagi mu powiedzieć, że będą go uważali za dziwaka i odludka
dla listonosza zbuduje osobną furtkę żeby się z nim nie stykać
aby nie oglądać pokojówki będzie wychodził do łazienki kiedy ona przyniesie mu śniadanie
i przejściem z którego tylko on może korzystać wyjdzie do ogrodu, żeby pozbierać chruściki
zrobić ognisko i gapić się godzinami w ogień
napisze Grę szklanych paciorków
będzie się musiał tłumaczyć, że nie krytykował nazizmu
będzie się musiał tłumaczyć czy popierał nazizm
będzie się musiał określić po której jest stronie a czego nigdy nie uczyni
gdyż wydawnictwo w Berlinie wydaje mu książki
a ma trzech synów na utrzymaniu lepiej załatwić sprawy polityczne okrągłą dyplomacją
ale i tak dadzą mu Nobla bo wstawi się za nim Tomasz Mann, który jeździł często do Ameryki
Tymczasem leżeliśmy w szałasie na Monte Verita
jak dwa dzikusy nago bez ubrań
a przyszłość wciąż była przed nim
nie miał pojęcia, że pozostawi po sobie zdjęcie gołej pupy
bo lubi uprawiać nagie wspinaczki po górach
wiem co go czeka
jego syn wyuczy się zawodu dekoratora witryn w domu handlowym
znam jego kalendarium życia na wylot
jakiś czas temu przeczytałam biografię Hessego
z czystej ciekawości
ale nie mogę mu tego przecież powiedzieć
bo jakby się to skończyło gdyby nagle odsłonić mu prawdę
i palnąć, że umrze po swoich 85 urodzinach
i nie zdąży odpowiedzieć na wszystkie kartki z życzeniami
choć przez całe życie prowadził zaciekłą korespondencję ze światem i ze wszystkimi
znajdą na jego biurku kupkę listów jeszcze nie wysłanych
zresztą i tak by mi nie uwierzył
choć pisanie biografii miał we krwi, jego matka napisała krwawą biografię Magellana
po co psuć to, co dobrego między nami
Hermanie, wiesz co będzie dalej? Może całe nasze życie jest zapisane w księgach?
Czort jeden wie, ale bóg mi świadkiem, że rozwiodę się z tą wariatką zanim skończy w psychiatryku, warknął
I tak skończy w psychiatryku – przytaknęłam z całą pewnością
Skąd wiesz? Uniósł brwi ze zdziwienia
Eee.. przyjaciele wiedzą takie rzeczy
na górze Monte Verita spędziłam miesiąc
w komunie ludzi będących poprzednikami hipisów
Tak naprawdę przyjechałem tu nie po to żeby wypocząć ale żeby naoglądać się gołych bab
powiedział Hermann Hesse
A to ciekawe, w jego biografii o tym nie wspominali westchnęłam cicho i zamknęłam oczy
kiedy obudziłam się na posłaniu z liści wszystko mnie bolało
pomyślałam nigdy więcej
pisarza nigdzie nie było
oddalił się w nocy niczym wilk stepowy
kolejny raz wybrał samotność
potem wysłał mi list czy dwa
nasza relacja rozluźniła się
spotkaliśmy się tylko raz
kiedy u siebie przyjmował uciekinierów wojennych
ja byłam wśród nich
ale nie wiem czy mnie rozpoznał
gdyż cierpiał na silną krótkowzroczność i nękały go migreny

Decker Hermann Hesse Wędrowiec i jego cień

* Wiersz inspirowany biografią Hessego „Wędrowiec i jego cień” Gunnara Deckera. Tytuł nawiązuje do Nietzschego. Goethe i Nietzsche przewijają się w całej książce i chyba nie ma jednej strony, na której autor nie wymieniłby bądź jednego bądź drugiego filozofa. Wiersz czy też poemat wyszedł mi streszczeniem i zwróciłam uwagę, że jeżeli ktoś nie przeczytał biografii to będzie miał problem z jego rozszyfrowaniem.

Monte Verita to wzniesienie w Szwajcarii, gdzie na początku XX wieku osiedliła się grupa Niemców wegetarianów i artystów. Hesse przewinął się przez to oryginalne towarzystwo ale nie zabawił tam długo. Pietyzm również odcisnął wyraźne piętno na jego życiorysie. Bardzo ciekawa jest historia jego rodziny, dziadków i rodziców będących misjonarzami. Tradycja nakazywała wszystkim z rodziny pisać nawzajem swoje biografie. Także zainteresowanie filozofią wschodu u Hessego nie jest przypadkowe ale wynika w dużej mierze z wychowania w surowym i wymagającym środowisku ludzi inteligentnych, pisarzy i wydawców.

Przez całe życie na bakier z akademickim wykształceniem. Sam nie zdobył dyplomu. Zrezygnował z nauki. Był głównie samoukiem i dysponował wiedzą, jaką wyniósł z domu. Krytykował akademickich profesorów. Pewnie dużo w tym przekory. Może miał kompleksy, że nie zdobył dyplomu? Lubił malować akwarelki i pozostawił po sobie sporo obrazków.

Kobiety traktował jako głupsze od siebie. Nie świadczy to o nim najlepiej ale to standard w tamtych latach. Weźmy na przykład Einsteina. W książce było dużo powtórzeń. Decker napracował się aby wyszły mu zdania filozoficzne, ładne i tajemnicze. Ale czasem czyta się cały akapit w którym nie ma niczego poza górnolotnymi słowami. Nie raz trafiałam na zdanie, które nic nie znaczy i można je pominąć. Pisanie na siłę, żeby tylko było więcej tekstu jest bez sensu.

Książka przybliża sylwetkę Hessego. Dla kogoś kto lubi Kafkę, Manna, Zweiga, w ogóle całe środowisko sanatoryjnych pisarzy z początku XX wieku, lektura z pewnością się spodoba.

Hesse i jedna z jego nagich wspinaczek.

W późniejszych latach uprawiał ogród. Uwielbiał rozpalać ogień. Palił chruściki:) Podobno potrafił patrzeć na ognisko godzinami. Zdjęcie jak i większość zdjęć robił jego syn Martin Hesse.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Your comment:

Your name: