Kolacja u Normana Daviesa

Wygrałem główną nagrodę w konkursie historycznym
jaką była proszona kolacja u Normana Daviesa
O umówionej godzinie stawiłem się u drzwi rezydencji kołacząc kołatką w kształcie lwa
gestem zaprosił mnie do środka i bez słowa przeszliśmy do jego biblioteki
urządzonej gustowanie, w starym stylu
pewnie chwalił się tak przed wszystkimi gośćmi
było tam dużo książek, opasłych grubych tomów oprawionych w jagnięcą skórę
i drewniane półki, w powietrzu unosił się charakterystyczny zapach niczym kurz historii opadły na polu bitwy wiele wieków temu
Zapytałem czy coś mi może polecić, nie odpowiedział
na to jego dziwne milczenie odparłem, że ja mogę mu polecić Pawła Jasienicę
Kamerdyner zadzwonił małym dzwoneczkiem wzywając do pokoju jadalnego
udaliśmy się tam w zupełnej ciszy
i chociaż nie pamiętam, żebym coś jadł
to stół uginał się od półmisków z przepiórkami i dziczyzną
a na biały obrus kapał wosk ze srebrnego lichtarza
Zacząłem się zastanawiać, czy go czym nie uraziłem, że zbywa mnie nie odezwawszy się, odkąd przekroczyłem próg tego domostwa
a chcąc mu się przypodobać powiedziałem, że uważam go za jednego z trzech najlepszych historyków, którymi są w kolejności:
Paweł Jasienica
Aleksander Krawczuk
Norman Davies
Na to poruszył się, na jego twarzy wyrosła zdziwiona mina zaniepokojenia
– A kompot gdzie? – zwrócił się do służących układających naczynia na stole
– Bo kompot zawsze był – spojrzał na mnie z intensywnością tak wielką i przenikliwością tak zajadłą
a przez jego oczy przemówiły wszystkie Zaginione Królestwa
Wtedy zrozumiałem, że powinienem wymienić go na początku listy
Taka to była kolacja u Normana Daviesa

*Inspiracją był sen, który opowiedział mi mój ukochany Mąż. Mam nadzieję, że spodoba mu się to co stworzyłam na podstawie jego sennych fantazmatów.  Dodam, że Zaginione Królestwa to książka autorstwa Normana Daviesa

List od Sokratesa

Po upalnej sierpniowej nocy pościel w łóżku były zmięta w kulkę
Chłodziłam rozgrzane ciało w porannej rześkiej bryzie
Leżąc na balkonowym leżaku
Czy wy też mieliście tak gorące lato w Atenach, Sokratesie?
Kiedy powietrze faluje nad rozgrzaną ulicą
A nieprzyzwoite myśli topią kostki lodu?
Nagle pukanie do drzwi
To listonosz
Klejącą się od potu ręką wyjmuje list z torby
Wysłany z Grecji
Data nadania rok 399 przed naszą erą
Witaj ma piękności!
Otulam twą spragnioną skórę chłodnym płaszczem rozumu
Mieliśmy w Atenach sierpień tak gorący
Że płonęła świątynia Hefajstosa
Roztopiły się posągi Ateny na Agorze
A rzemyki sandałów parzyły stopy
Wino trzeba było chłodzić w głębokich glinianych piwnicach
W zaciszu świętego gaju daimonion sączył nam do uszu myśli tak ogniste
Że nie zdecydowaliśmy się przekazać ich potomności.
Podczas bezsennych nocy rozbieraliśmy młodych chłopców
By podziwiać piękne kształty ich ciał
Na nagich torsach kreśliliśmy zygzaki z oliwy
W rozpalonych źrenicach szukając roztropności arete
Urządzaliśmy orgie o jakich się nie śniło waszym w apartamentach Watykanu
O własnych siłach wychodziłem z nich ostatni na świeże powietrze poranka
P.S. Czy aby na pewno chciałaś mnie zapytać o pogodę w Atenach?

* Luźne myśli po przeczytaniu rozdziału dotyczącego Sokratesa. Historia Filozofii Starożytnej Tom I, autor Giovanni Reale. Uważam za bardzo dobry podręcznik do filozofii starożytnej. Na mojej półce obowiązkowa lektura.

Lody z prezydentem Dudą

Poszłam do osiedlowego sklepiku po swoje ulubione lody Ben &  Jerry’s za 24,99 zł
Kolejka do kasy była długa
Przed sklepem zaczepił mnie nie kto inny jak prezydent Andrzej Duda.
Powiedział, że robił tu wcześniej zakupy i widział jak kupuję Ben & Jerry’s
Jakiś czas temu oglądał na dvd Ciemniejszą stronę Greya i od tego czasu zawsze chciał spróbować tych lodów.
Zapytał czy nie dam mu trochę
Miał już przygotowaną łyżeczkę i mały plastikowy kubeczek
Zaproponował, żeby zjeść w parku na spółkę
– Ależ panie prezydencie, stać chyba pana na lody? – nie wiedziałam jak inaczej zareagować
Lody z każdą chwilą topiły się w siatce
Czułam, że to moje być albo nie być
Odpowiedział, że jest bankrutem, cała Polska jest bankrutem, a w kasie ZUS nie ma ani grosza.
Żyje tylko dzięki extra pensji, którą jakiś czas temu wygrał w totka, ale musi z niej opłacać pracowników BOR paliwo do rządowej limuzyny i miesięcznice smoleńskie. Jak żyć?
Zrobiło mi się go żal
Poszliśmy do tego parku i na ławce zjedliśmy lody na spółę
Wyjadał z kubeczka jakby był bardzo głodny, trochę to było niehigieniczne ale co tam, rodak w potrzebie
Opowiedział, jak zaczepia dziewczyny na Twitterze i czy lubię waniliowe związki
Wpadłam w powagę i rozmyślałam przez chwilę nad losem ojczyzny niczym Mickiewicz na paryskim bruku
Po czym powiedziałam, że przeczytałam ostatnio biografię wielkiego patrioty Tadeusza Kościuszki
Żeby trochę rozmowę poprowadzić na właściwe tory
Kiedy już oblizał łyżeczkę, odpowiedział mi:
– To może następnym razem umówimy się na kopiec kreta?
Podziękowałam i poszłam sobie, dając mu jeszcze namiary na moje konto na Twitterze, gdyż nalegał na to bardzo
I tak miałam wrażenie, że zjadł większą połowę
Takie to było spotkanie z panem prezydentem Andrzejem Dudą

* Zainspirowałam mnie plotka jakoby Andrzej Duda miał czekać pod telewizją na aktorów z filmu Młode Wilki aby z nimi porozmawiać i wyrazić, że jest fanem tego filmu.

Konwent z pisarzem SF – Pyrkon 2017

Założyłam bluzkę w kolorze brudnego różu
włożyłam do torby książki ulubionego autora SF
i wybrałam się na konwent fantastyki
na miejscu zaczepił mnie Peter Watts
miał na sobie oryginalną koszulkę i poczochrane włosy
patrzył na mnie bez przekonania
– O, cześć, właśnie idę na spotkanie z tobą, podpiszesz mi książki?
– Nie teraz. Mózgoser obliczył, że jesteś moją najwierniejszą fanką
– No ba..
– Ale szczerze w to wątpię, jak ty wyglądasz? Pokręcił głową patrząc na różową bluzkę
– Kupiłam specjalnie na dzisiejszy dzień
– Musimy coś z tym zrobić
– Ale przecież za chwilę zaczynasz wystąpienie
–  Nie pękaj mała, kot się wszystkim zajął
Włożyłam głowę do wypełnionej po brzegi sali. Kot skakał po biurku, mówił ludzkim głosem i pokazywał slajdy prezentacji w Irfanview. Ludzie byli zachwyceni
– Wow, gadający kot..
Ale szarpnął mnie tylko za rękę.
Poszliśmy na stoiska wystawców, gdzie wybrał czarny tshrit z dziwnym statkiem kosmicznym i kazał mi się przebrać
potem strzelaliśmy do wężydeł.  Ustrzelił trzy najbardziej tłuste i wygrał dla mnie białego pluszowego misia
jak słodko
zjedliśmy obiad
ja skromną papkę z cyklera, a on pizzę i tylko się uśmiechał
robiliśmy sobie zdjęcia z cosplayami, kolejno:
Kosmicznym Nazistą
Kucającymi Slavami
Jezusem Chrystusem
i Pedo Misiem
było naprawdę fajnie i nieźle się ubawiliśmy
potem poszliśmy na blok gier i Peter grał w Crysis
a ja testowałam nową grę o malarzu z depresją
leżeliśmy na trawie i piliśmy piwo
– Pokazać ci fajną bliznę na nodze? –  zapytał od niechcenia
ale nie chciałam jej widzieć
– Popatrz, te chmury wyglądają jakby żyły – wskazałam niebo
– Nie słyszałem większej bzdury – odpowiedział
– Słuchaj, muszę wracać, kot już kończy i zaraz będą oklaski, a tego bym nie przepuścił
– Podpisz mi tylko książki, cholera, musiałam je gdzieś zostawić!
– Nie pękaj mała,  daj rękę
podpisał mi się na ręce, od nadgarstka aż po łokieć i zdążył na oklaski, gdzie kłaniał się nisko, a fani bili brawo jak szaleni
zostałam w dziwnej czarnej koszulce ze statkiem kosmicznym, bez książek, za to z pluszowym misiem
na środku wioski postapokaliptycznej, gdzieś pomiędzy Star Trekiem a Sailor Moon
podpis na ręce brzmiał: „Było miło, ale jesteś trochę drętwa. Peter Watts”
pisak wodoodporny nie zmył się ze skóry przez tydzień
taki to był konwent z Peterem Wattsem

* Peter Watts – pisarz bardzo znany i lubiany (przynajmniej przeze mnie). Mam wszystkie jego książki.  Jak również na bieżąco przeczytane to co publikuje za darmo w sieci i na blogu. Także nie będę się rozpisywać, tylko tyle, że bardzo go kocham 🙂

*  Pyrkon – festiwal fantastyki co roku w Poznaniu. Trzy dni  szczęścia,  na które czeka się cały rok:)

Pięcio i półminutowy korytarz

Odsunąłem szafę w sypialni, żeby pomalować ścianę.
Za szafą znalazłem długi i chłodny korytarz.
wziąłem latarkę i poszedłem tym korytarzem
po chwili wyszedłem w sklepie spożywczym zaraz za półką z płatkami śniadaniowymi
niezły skrót
odtąd korzystałem z wygodnej drogi robienia zakupów
minęło kilka miesięcy
pewnego wieczoru wybrałem się znowu
znanym mi korytarzem do sklepu po czteropak piwa
miałem pecha
było już późno i włączył się nocny alarm
przyjechała policja
od razu mnie otoczyli
rzucili na ziemię i skuli
warto było za czteropak piwa?
zgnijesz teraz w sztumie
wyjaśniłem, że chciałem zapłacić i nie jestem złodziejem
w końcu pękłem i przyznałem się do korytarza za szafą,
który łączy moją sypialnię ze sklepem.
wiedziałem jak dziwne to wytłumaczenie
wtedy jeden z nich wyjął mapę, rozłożył ją na zimnej masce radiowozu
dał mi ekierkę i ołówek i kazał narysować położenie korytarza
w mieście pełno jest takich korytarzy
wykorzystujemy je często
ale nie możesz nikomu o tym powiedzieć, to ściśle tajne
kazali zapłacić mi za piwo i wypuścili
odtąd codziennie sprzątam całe mieszkanie, nigdy nie wiem czy ktoś nie wpadnie skorzystać z korytarza.
czasem jest to policja, czasem inne służby.
Kiedyś w mojej sypialni przebierali się przed akcją agenci ABW , zanim weszli do korytarza.
A ja w tym czasie leżałem pod kołdrą

*Inspiracją jest książka Dom z liści Marka Z. Danielewskiego. Nie da się o niej tak szybko zapomnieć. Właśnie sobie uświadomiłam, że to literatura grozy. Nie czytałam nigdy horrorów, oprócz zombie.  Zawsze planuję przeczytanie Lovecrafta, może kiedyś do tego dojdzie. Co do Domu z liści to jest to literatura geometryczna, czyli odbywa się również  na płaszczyźnie przybierając różne kształty,  poprzez odpowiednie ułożenie tekstu. Danielewski w jednym z wywiadów mówił jakie miał duże problemy, bo zwykły word się nie wyrabiał, przez co nie mógł uzyskać oczekiwanego efektu w pracy na treścią.  Korzystał z profesjonalnego programu jakie się wykorzystuje do składania gazet w redakcjach. Książka bardzo pobudzająca wyobraźnię ale i umiejętności manualne. Np. po przeczytaniu zachciało mi się scrapbookingu, nożyczek, wypisywania cytatów, wycinania różnych rzeczy, zbierania kamyczków itp.

Utracona szansa

Rąbałem drewno za domem kiedy podeszła do mnie piękna dziewczyna
– Kim jesteś i skąd się tutaj wzięłaś? Nie odpowiedziała na żadne z tych pytań
– Czy Pan Ferdynand Magellan? Zapytała zamiast tego
– Chyba żartujesz. To nie XVI wiek. Magellan już dawno nie żyje. Coś ci się pomyliło.
– Jesteś pewien? Przeszyła mnie bystrym, niebieskim spojrzeniem i odeszła.
Nigdy więcej jej nie widziałem.
Potem zerwał się wiatr.
Zrozumiałem, że mógłbym z tych desek zbudować tratwę, postawić żagiel.
Wyrąbać drogę w falach oceanu.
Zostać kapitanem generalnym wielkiej wyprawy i zapisać się w historii świata.
Zamiast tego wciąż rąbałem drewno.
Niebo zaciągnęło się chmurami, zaczął padać deszcz.
Zrezygnowałem jak zawsze.
Oparłem siekierę o ścianę stodoły.
Poszedłem do domu zrobić sobie herbaty.
Rozpętała się burza, prawdziwe piekło.
Zabrakło mi odwagi, żeby gdziekolwiek wypłynąć w taką pogodę.
Chyba tylko przed telewizor.
Zawsze jest wymówka.
To przenikliwe niebieskie spojrzenie wyczekiwania.
Mógłbym zostać odkrywcą. Chwila, w której zadecyduję, czy jestem gotowy czy odpuszczę.
Kiedy zamienię „mógłbym zostać” na „zostałem”.
Gdyby tylko drugi raz pojawiła się w okolicy ta piękna dziewczyna
Wiedziałbym już co jej odpowiedzieć.
Ale nie otrzymałem kolejnej szansy.

*Ferdynand Magellan – wielki odkrywca, ale również awanturnik i megaloman. Inspiracją była książka „Poza krawędź świata”. Spodziewałam się przeciętnej biografii, a otrzymałam świetną lekcję historii, zapierającą dech opowieść o niezwykłej przygodzie, która zmieniła losy świata. Historia wielkich odkryć geograficznych wciąż jeszcze niedoceniana, za mało o niej piszą i uczą. A szkoda.  Wyczyn opłynięcia dookoła świata był w ocenie niektórych uczonych i znawców tematyki wydarzeniem ważniejszym niż odkrycie Ameryki. Magellan świadomie, wytyczył kurs. Wiedział gdzie płynie i jaki ma cel – przedostać się na wielkie morze przez cieśninę i dalej płynąć cały czas na zachód dopłynąć do Wysp Korzennych. „Płynąć do zachód dopłynął na wschód”, tym samym okrążył ziemię.  Świetna książka, trzymając w napięciu do ostatniej chwili, polecam! Kiedy tak myślę, to jest to tak niesamowite, że aż nie chce się wierzyć, że to się naprawdę wydarzyło.

Leciałem porannym lotem

Leciałem porannym lotem do Nowego Jorku
okazało się, że na pokładzie jest bomba
tego dnia mieliśmy wszyscy zginąć
a pogoda była taka piękna i słońce oświetlało obłoki na różowo
okazało się, że jestem jedynym specem od bomb na pokładzie
dyskretnie poproszono mnie na bok
spociłem się jak świnia ale udało mi się rozbroić to paskudztwo
pasażerowie bili mi brawo
a stewardessa pozwoliła usiąść przy oknie w pierwszej klasie
dostałem koktajl truskawkowy
różowe obłoki rozstąpiły się
zabawne
z góry świat wygląda jak obraz Jacksona Pollocka

*  Jackson Pollock  – amerykański malarz, przedstawiciel ekspresjonizmu abstrakcyjnego.  Uprawiał tzw. action painting. Pędzle używał jak patyki, nie dotykały płótna, które leżało na podłodze.  Malował strumieniem farby, lejąc ją na obraz i tworząc różne wzory, pętle, esy floresy:) Powiedział, że  każde pokolenie musi znaleźć swój środek wyrazu. Coś takiego jak bomba atomowa wymusiła poszukiwanie nowych środków artystycznego wyrazu i stąd dawne techniki nie są już wystarczające.  Dlatego wymyślił nowe xd:) Twierdził, że nie maluje chaotycznie (oglądając jego obrazy można odnieść odmienne wrażenie) ale kontroluje ruchy i nakładanie farby. Miał problemy z alkoholem, zginął w wypadku samochodowym po pijaku.

Całowałam się

Całowałam się z Keanu Reeves
było nam bardzo dobrze
całowałam się z Keanu Reeves
pamiętam, że się uśmiechał
miał na sobie szpitalny kitel
mówił, że wpadł na chwilę
z planu nowego filmu o miłości
który kręcili za rogiem
zamówił kawę z muffinką czekoladową
pachniał piżmem i drzewem cedrowym
potem się pocałowaliśmy
długo i namiętnie
dopił ostatni łyk kawy
wyglądał lepiej niż w telewizji
i nieśmiało się uśmiechał
okruchy z muffinki posypały się na podłogę
film będzie o miłości

*Keanu Reeves – nie trzeba przedstawiać.  Popularny aktor i nieziemski przystojniak